środa, 14 lutego 2018

Władysław Frasyniuk kontra Państwo Bezprawia

Dziś rano około godziny 6 do mieszkania Władysława Frasyniuka wkroczyła policja. Zakutego w kajdanki opozycjonistę przewieziono do Prokuratury Okręgowej w Warszawie gdzie postawiono mu zarzut naruszenia nietykalności cielesnej policjantów na służbie. Frasyniuk odmówił składania wyjaśnień.


Zatrzymanie Władysława Frasyniuka ma związek z incydentem do którego doszło dnia 10 czerwca 2017 r. na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. Grupa protestujących, w tym Władysław Frasyniuk, starała się nie dopuścić do przemarszu "Smoleńskich fanatyków" udających się przed Pałac Prezydencki na kolejną miesięcznicę. Protestujących rozgoniła policja. Frasyniuk się stawiał, doszło do przepychanek. Ucierpieli ponoć interweniujący policjanci.


Doprowadzenie na przesłuchanie to alergiczna reakcja władzy spod szyldu "Dobrej Zmiany" na hardą postawę opozycjonisty. Frasyniuk pokazał im środkowy palec i dwukrotnie nie stawił się wezwanie do prokuratury. Oto co miał do powiedzenia w tej sprawie:

"Obecna sytuacja w Polsce, pamięć historyczna z czasów komunizmu, a także osobiste doświadczenia z czasów 'Solidarności' oraz dramatycznego dla naszego państwa Stanu Wojennego są powodem, dla którego nie stawię się na wezwanie władzy stawiającej się ponad prawem"

Nic dziwnego, że miłościwie nam panujący zapałali rządzą odwetu. Nie można bezkarnie władzy krytykować, a już na pewno się jej przeciwstawiać. Wizerunkowo rządzący ponieśli jednak klęskę. Zadziałali bowiem na modłę poprzedniego ustroju. Wysłali policję, zakuli w kajdanki i zawieźli na przesłuchanie. Już to kiedyś przerabialiśmy ...

Komentarz Frasyniuka po wypuszczeniu go na wolność : 

"Mamy do czynienia z państwem bezprawia, państwem opresyjnym, które niszczy każdego obywatela, stającego w obronie państwa prawa"

Warto również przytoczyć komentarz do zatrzymania Frasyniuka jaki wygłosił dziś na antenie radia RMF FM poseł do Parlamentu Europejskiego Zdzisław Krasnodębski :

"Jesteśmy krajem praworządnym, prawo obowiązuje wszystkich. Myślę, że będzie to też jasny sygnał dla Komisji Europejskiej, dla komisarza Timmermansa, że jesteśmy krajem praworządnym. Nie wiem, czy mu się to spodoba, ale to pokazuje, że prawo obowiązuje wszystkich – niezależnie od wielkich zasług w przeszłości

Rzeczywiście, sygnał został wysłany. O naszej praworządności będzie teraz głośno w całej Europie.

"Dobra Zmiana" zakuwa w kajdanki każdego kto ma czelność się jej przeciwstawić. Wyobraź sobie szary obywatelu jakby Ciebie potraktowano gdybyś okazał się realnym bądź wyimaginowanym zagrożeniem dla budowniczych IV RP.

środa, 1 marca 2017

Rozmowy kontrolowane

Terroryści Polakom nie straszni. Islamiści dobrze wiedzą, że z Lachami nie warto zadzierać. Dostali w końcu od wąsatych Sarmatów, w XVII wieku, niezłego łupnia. Niestety, czasy dumnej i walecznej szlachty już dawno minęły. Pytanie kto to teraz zatroszczy się o nasze bezpieczeństwo?


Możecie być spokojni, nasze władze trzymają rękę na pulsie. Aby skutecznie chronić obywateli przed zakusami islamskich i nieislamskich terrorystów skonstruowano specjalną Ustawę antyterrorystyczną. Konkretniej Ustawę z dnia 10 czerwca 2016 r. o działaniach antyterrorystycznych. Dnia 2 lipca 2016 roku weszła ona w życie. I pewnie nikt nie zwróciłby na ten fakt uwagi gdyby nie pewien drobny szczegół. Okazało się, iż Ustawa wprowadza obowiązek rejestracji numerów na kartę. Ich posiadaczom dano czas do 1 lutego 2017 roku.

Właśnie minął miesiąc od ostatecznego terminu rejestracji numeru na kartę. Operatorzy komórkowi maja już dane osobowe użytkowników telefonów na kartę. Będą ich teraz nękać z imienia i nazwiska, za pośrednictwem telemarketerów, aby wykupili abonament bądź pakiet dodatkowych minut lub SMSów. Zebrane dane osobowe są też do dyspozycji specjalnych służb, które troszczą się o nasze bezpieczeństwo.

Karta Sim Grafika

Domyślacie się oczywiście, iż zapis o rejestracji kart SIM to zwykły bubel prawny. Ustawodawca nie przewidział maksymalnego limitu kart SIM jakie może zarejestrować na swoje nazwisko jedna osoba. Mało tego! Handel zarejestrowanymi kartami SIM nie jest przez prawo zakazany. Co bardziej przedsiębiorczy Polacy korzystają z możliwości szybkiego i łatwego zarobku. Kwitnie więc czarny rynek. Kartę SIM można też kupić w innym europejskim kraju, gdzie nie istnieje obowiązek jej rejestracji, i posługiwać się nią w Polsce.

Czemu ma w takim razie służyć rejestracja numerów na kartę? Potencjalny przestępca nabędzie już zarejestrowaną i działającą kartę SIM bez żadnego wysiłku. Czyżby Ustawodawca był aż tak głupi? A  może było to celowe działanie mające na celu wyeliminowanie ostatniej namiastki prywatności? Wykorzystano po prostu nadarzającą się okazję.

Operatorzy komórkowi wiedzą z kim i jak długo rozmawiacie. Mają możliwość podsłuchiwania i rejestrowania waszych rozmów. Mogą też wskazać bezbłędnie gdzie obecnie znajduje się wasz aparat telefoniczny. Jeśli posiadacie smartfona podłączonego do sieci wskażą waszą lokalizację na Mapach Google z dokładnością do kilku metrów. To samo dotyczy dostawców internetu, którzy monitorują waszą aktywność online. Zbieranie informacji trwa w najlepsze. Można odnieść wrażenie, iż państwo dąży do rozciągnięcia kontroli nad coraz szerszą sferą życia publicznego i prywatnego

Stop Kontrola Grafika

Oczywiście korzystając ze wszystkich udogodnień XXI wieku całkiem legalnie nie musimy martwić się żadnymi przykrymi konsekwencjami. Pragnę jedynie zwrócić Wam uwagę na skale inwigilacji której podlega wolne, w założeniu, społeczeństwo. Pod pretekstem zapewnienia nam bezpieczeństwa odziera się nas całkowicie z prywatności. Jesteśmy więc podsłuchiwani, nagrywani i kontrolowani. Wszystko to dla naszego dobra i w trosce o nasze bezpieczeństwo.

niedziela, 5 lutego 2017

Reżimowy Sex Telefon

Oglądając ostatnimi czasy reżimową tubę TVP1 nieopatrznym ruchem reki uruchomiłem archaiczny gadżet zwany Telegazetą. 


Pierwsza myśl: "To jeszcze istnieje?" Okazało się że tak, a to co po chwili ukazało się moim oczom wywołało mój najszczerszy uśmiech. Zanim Telegazeta na dobre się załadowała u dołu ekranu pojawił się kolorowy pasek wskazujący na dość obiecujące treści :

Telegazeta Sex Ogłoszenia

Jakże to, pomyślałem! Misyjna telewizja pozwala sobie na taką ekstrawagancję by promować tak odpychające, obsceniczne, oślizłe, obleśne etc. treści? Postanowiłem niezwłocznie bliżej zapoznać się z ofertą Telegazety TVP1 i ofertami tam zamieszczonymi. Dalej było już tylko lepiej. Okazało się, iż obok horoskopów, auto-giełdy, oraz przeróżnych drobnych ogłoszeń na Telegazecie prym wiedzie stary dobry Sex Telefon. Ofert są setki, bez problemu możemy nawiązać telefoniczny kontakt z "Rozpaloną Roksaną" bądź z "Mokrą Żanetą". Wszystkie te atrakcje są w zasięgu ręki i kosztują nas raptem kilka złociszy za minutę rozmowy.

Telegazeta Sex Ogłoszenia

Jak by tego było mało można umówić się za pośrednictwem Telegazety z prostytutką. Ogłaszają się one za pośrednictwem ogłoszeń matrymonialnych jak również stricte towarzyskich, całkiem oficjalnie dając do zrozumienia, iż nie szukają partnera do stałego związku. Nikogo to obecnie specjalnie nie dziwi ani nie szokuje, ale to w końcu reżimowa Telegazeta, a jak wiadomo reżimowa jest misyjna, a co za tym idzie święta. Czyżby drobne niedopatrzenie?

Telegazeta Sex Ogłoszenia

Postanowiłem więc sprawdzić jak wygląda oferta programowa reżimowej TVP1. Skoro Telegazeta "aż kipi" sexem liczyłem na jakieś "smaczki", zwłaszcza po 22-ej. Otworzyłem więc stronę z programem TVP1. Oto co znalazłem (ciekawsze pozycje) :

7:00 Msza święta z Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie Łagiewnikach
Transmisja Mszy Świętej z Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach.  

8:40 Ziarno
11 lutego obchodzony jest Światowy Dzień Chorego - na pamiątkę pierwszego objawienia Matki Bożej w Lourdes w 1858 r. Żeby rozweselić chore dzieci, "Ziarno" odwiedzą clowni z fundacji "Dr Clown".  

9:15 Na imię miał Franciszek
Franciszek, syn kupca, sprzeciwia się woli bogatego ojca i poświęca się pomocy biednym. Jego ideały przekonują innych. Przyszły założyciel zakonu franciszkanów zyskuje wielu zwolenników. 

11:30 Sekrety mnichów
Judyta Syrek porozmawia z ojcem Leonem Knabitem o wojnie płci i relacjach damsko-męskich. Dziennikarka zapyta m.in. o to, jak powinna się zachować kobieta, gdy jej mąż ma kłopoty.  

11:45 Między ziemią a niebem
Program o charakterze informacyjno-publicystycznym, na który składają się: serwis informacyjny, komentarz publicystyczny, a także występy artystyczne, prezentacje książek i płyt.  

12:00 Anioł Pański
W każdą niedzielę widzowie są zapraszani do wysłuchania katechezy papieża Franciszka oraz do wspólnej modlitwy Anioł Pański z Ojcem Świętym i wiernymi zebranymi na placu św. Piotra w Watykanie. 

 12:15 Między ziemią a niebem
Program o charakterze informacyjno-publicystycznym, na który składają się: serwis informacyjny, komentarz publicystyczny, a także występy artystyczne, prezentacje książek i płyt.

Na koniec dla odmiany ...

14:30 Puchar Świata w Oberstdorfie
W niemieckiej miejscowości Oberstdorf rozegrane zostaną dwa konkursy lotów narciarskich. Polscy skoczkowie z pewnością będą walczyć o miejsca w czołówce.

Zapewniam Was, to nie program Telewizji TRWAM tylko misyjnej TVP1. Różnica polega na tym, że TRWAM nie wyświetla codziennie nowego odcinka Klanu. 

Telegazeta Sex Ogłoszenia

Reasumując. Można odnieść wrażenie, iż misyjna rola reżimowej TVP1 realizowana jest w myśl starego polskiego przysłowia: "Panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek". Nie jest więc tak źle jak można się było spodziewać. Czasami przy odrobinie szczęścia trafi się po 22-ej thriller erotyczny, a jeśli jesteśmy rządni mocnych wrażeń możemy sięgnąć głębiej i włączyć "undergroundową" Telegazetę. Ta z pewnością zapewni nam moc wrażeń na długie wieczory. A jeśli po tym wszystkim sumienie nie pozwoli nam spokojnie zasnąć to poranna transmisja Mszy Świętej z Sanktuarium w Łagiewnikach w tandemie z Ziarenkiem sprowadzą nas znowu na właściwą drogę.

Myślicie może, że to zwykły żart? Wymyśliłem sobie zabawną historyjkę. Zapraszam więc na internetową wersję telegazety:

TELEGAZETA

wtorek, 24 stycznia 2017

Srebrny jubileusz Radyjka Babuni

Wśród zaproszonych gości przedstawiciele najwyższych polskich władz z Prezydentem Andrzejem Dudą na czele. Minister Obrony Narodowej Antoni Macierewicz wraz ze swoim podopiecznym Bartłomiejem Misiewiczem. Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji Mariusz Błaszczak. Szefowa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Beata Kempa. Posłowie i senatorowie PIS. Cóż to za uroczystość, że wszystkie te tuzy stawiły się karnie w komplecie?


To XXV Rocznica Powstania Radia Maryja. A jak wiadomo Ojcu Dyrektorowi się nie odmawia ...

Po 25 latach, które minęły od założenia Radia Maryja, ojciec Tadeusz Rydzyk może sobie pogratulować, dopiął swego. W godzinie jego triumfu, podczas Jubileuszu Radia Maryja, najwyższe władze III Rzeczpospolitej obsypują go superlatywami, dziękują, gratulują, pokornie chylą głowy przed jego dziełem i nim samym. Należąca do Rydzyka Telewizja Trwam, oprócz  reżimowej TVP, jest miejscem gdzie regularnie goszczą przedstawiciele polskich władz. Stworzona przez redemptorystę Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu jest kuźnią przyszłych polskich elit, które przygotowują się do sprawowania najwyższych urzędów i służby w aparacie państwowym. Nieźle to sobie zakonnik z Torunia obmyślił... Jedno jest pewne, na dzień dzisiejszy, status społeczny Tadeusza Rydzyka jest wyjątkowy, o czym niejednokrotnie mieliśmy okazję się przekonać. Innymi słowy stoi on ponad prawem, ponad społeczeństwem, cieszy się opieką i poparciem najwyższych polskich władz. Wystarczy jedno słowo, jeden gest, a do jego dyspozycji są usłużni i wiernopoddańczy politycy, który z determinacją godną podziwu, zadbają o interesy redemptorysty z Torunia. Wyobrażacie sobie taką władzę w demokratycznym, bądź co bądź, państwie?

Radyjko Babuni Mem na 25 urodziny
Radyjko Babuni ma już 25 lat

Wróćmy jednak do samej imprezy. Zorganizowana z rozmachem i dość pretensjonalna jak można się było spodziewać. Domyślam się, że wysiedzieć cały dzień na "rydzykowej" imprezie to jak przeżyć survival z Berem Gryllsem. Mogłoby człowieka sponiewierać. Może nie ze względu na oprawę "artystyczną" ale wygłaszane tam przemowy. Pomijam przemówienia kleru, ale poziom "włazidupstwa" jaki zaprezentowali zaproszeni na imprezę politycy jest wręcz zatrważający. To nie były zwyczajowe gratulacje i życzenia toruńskiej rozgłośni kolejnych 25 udanych lat. Poniżej zamieszczam odnośniki do przemówień (gdyż nie zamierzam ich publikować), które zostały wygłoszone przez nasze władze podczas Jubileuszu. Radzę się przemęczyć i wysłuchać chociaż kilku fragmentów. Daje to wiele do myślenia.


Przemówienie Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Andrzeja Dudy 

List Premier Beaty Szydło 

List Jarosława Kaczyńskiego 

środa, 18 stycznia 2017

Misie Lubisie

Któż z nas nie słyszał o Bartłomieju Misiewiczu i jego błyskawicznej karierze?


Były pracownik apteki w podwarszawskich Łomiankach.
Były członek rady nadzorczej Energa Ciepło Ostrołęka.
Były członek rady nadzorczej Polskiej Grupy Zbrojeniowej.
Były i obecny rzecznik prasowy MON i dyrektor gabinetu politycznego Antoniego Macierewicza.

A przede wszystkim prawa ręka Ministra Obrony Narodowej Antoniego Macierewicza. Z zasiadania w Radach Nadzorczych zrezygnował gdy media zainteresowały się jego skromną osobą po tym jak objął ważne stanowiska w MON. Zarzucono mu brak kompetencji; wykształcenia i doświadczenia. Wszystko wskazywało na to, że czwarta władza skutecznie pogoniła młodziana i zmusiła do rezygnacji, ustąpił także ze stanowisk zajmowanych w Ministerstwie. Nie na długo jednak, jak się wkrótce okazało, gdyż jak już wspomniałem, Misiewicz wrócił do MON i piastuje wcześniej porzucone stanowiska.

Bartłomiej Misiewicz
Bartłomiej Misiewicz, 26-letni rzecznik prasowy MON i dyrektor gabinetu politycznego Antoniego Macierewicza.
Źródło: Wikimedia Commons

Spieszę Was zapewnić, moi drodzy czytelnicy, iż mimo bezczelnej i bezpodstawnej nagonki Bartłomiej Misiewicz może spać spokojnie. Podczas obchodów 25 Rocznicy Powstania Radia Maryja pod swoje skrzydła wziął go sam ojciec Tadeusz Rydzyk. Wsparł Misiewicza takimi oto słowy:

"Koniecznie wśród gości trzeba wymienić Bartłomieja Misiewicza. To jest konieczne dlatego, że ile Pana sponiewierają, to kto to zdoła znieść? Nie łamać się! Alleluja i do przodu! Piorun nie uderza w to, co jest małe. Ma Pan być wielki duchem!"

Pozostała jeszcze kwestia zarobków. Dzięki interpelacji posła Adama Szpałki z Nowoczesnej dowiedzieliśmy się ile złotówek miesięcznie, za pracę w Ministerstwie Obrony Narodowej, otrzymuje Bartłomiej Misiewicz. Wynagrodzenie zasadnicze w kwocie 6070 złotych. Dodatek funkcyjny 1810 złotych. Dodatek specjalny wynosi 4121,24 złotych. Łącznie około 12 tysięcy złotych brutto.

Czas na krótki komentarz. Zastanawia mnie skąd to całe medialne i społeczne oburzenie? Co Was tak dziwi? Przecież dostał wszystko po "kluczu partyjnym", a to w świecie naszej polityki całkiem powszechna praktyka. Jedyny jego grzech to zbytnia pewność siebie, a także dość ostentacyjne afiszowanie się z piastowaną funkcją, chociaż przyznaję, będąc rzecznikiem prasowym ciężko było tego uniknąć. Ale zapewniam Was, Misiewicz nie jest żadnym wyjątkiem. Jemu podobnych jest wielu, różnica polega na tym, że dobrze się kamuflują i nie wychylają. Nie pamiętacie już jak za rządów PO, 23-letnia wówczas, córka ministra Rostowskiego doradzała, ówczesnemu ministrowi spraw zagranicznych, Radosławowi Sikorskiemu?

Władze PIS czują się obecnie na tyle pewnie że nawet nie starają się ukrywać roszad personalnych w podległych państwu instytucjach. Dobrym przykładem były zmiany kadrowe w TVP. A co się tyczy nepotyzmu, kolesiostwa etc. to zjawisko owo było i będzie w myśl złotej zasady polskiego parlamentaryzmu TKM (sami rozszyfrujcie sobie ten skrót).

Obok wysokiej funkcji w aparacie państwowym zwyczajową nagrodą dla zasłużonych partyjniaków jest miejsce przy przysłowiowym korycie. Korytem tym są najczęściej spółki z udziałem Skarbu Państwa. Kolejne ekipy rządzące zgadzają się ze sobą w tej kwestii, synekury należą się im i już! Lojalność należy przecież odpowiednio wynagradzać. Co z tego że za państwowe pieniądze? Pracują w końcu dla dobra Ojczyzny ...

Najzabawniejsze jest to, iż niby wszyscy o tym zjawisku dobrze wiedzą, a patologia trwa i trwać będzie w najlepsze. Witamy w świecie polityki i politykierów.

czwartek, 5 stycznia 2017

Brudny Harry z Filipin

Zapewne, jakiś czas temu, obiło się Wam o uszy, że prezydentem Filipin został dość kontrowersyjny jegomość. W normalnych warunkach mało kto na naszej długości geograficznej odnotował by fakt wyboru nowego prezydenta w odległym azjatyckim kraju. Jednakże metody walki z przestępczością, jakie przyjął nowy prezydent, odbiegające nieco od tak zwanych zachodnich standardów, sprawiły, iż oczy całego świata coraz częściej zwracają się na Filipiny.


Rodrigo Duterte Ostatnia Nadzieja Filipin
Rodrigo Duterte we własnej osobie. Ostatnia nadzieja Filipin.

Myślę, że na wstępie, warto nieco przybliżyć sylwetkę azjatyckiego szeryfa oraz warunki w jakich sięgnął po władzę. Zwie się on Rodrigo Duterte, na karku ma już 71 lat. Przez trzy kadencje pełnił funkcję burmistrza miasta Davao. Jest on człowiekiem spoza, rządzącej przez długie lata Filipinami, polityczno ekonomicznej elity. Ci ostatni to beneficjenci szybkiego wzrostu gospodarczego Filipin. Wąska grupa ludzi, która od lat skutecznie przechwytuje większość dochodów i lokuje je we własnej kieszeni cementując tym samym olbrzymie rozwarstwienie materialne społeczeństwa Filipin. Pojawienie się na scenie politycznej Rodrigo Duterte, dosadnego i doświadczonego, jak się zaraz dowiemy, w "rozwiązywaniu" problemów społecznych, spowodowało, iż olbrzymie masy zwykłych filipińczyków zaczęły pokładać w nim nadzieję na lepsze jutro.

Co tak naprawdę wiemy o Filipinach? Większości z nas, wstyd się przyznać, Filipiny kojarzą się z egzotycznymi wakacjami z katalogu biura podróży. Jeśli jednak zepchniemy egzotykę na drugi plan wyłoni się przed nami kraj borykający się z problemem przeludnienia, kraj w którym panuje biedą, a przestępczość i korupcja sięgają zenitu. Oprócz biedy największym problemem społecznym z jakim borykają się Filipiny jest narkomania i związana z nią przestępczość narkotykowa, która przybrała w tym kraju olbrzymie rozmiary.

Poligonem doświadczalnym Duterte było Davao, miasto na południu Filipin, gdzie jak już wspomniałem było on burmistrzem. Jak przystało na Filipiny miasto miało ogromne problemy z przestępczością, zwłaszcza narkotykową. Duterte uznał, iż konwencjonalne metody walki z przestępczością nie zdają egzaminu. Wyprowadził więc na ulicę ludzi, którzy mając jego błogosławieństwo, na własną rękę prowadzili wojnę z przestępcami. Delikwentów uznanych za przestępców likwidowano w ulicznych egzekucjach bez najmniejszych skrupułów. Co zaś się tyczy samej przestępczości narkotykowej to dostało się zarówno handlarzom jak i narkomanom. By zmniejszyć podaż należy wyeliminować popyt. Kiedy zagraniczne organizacje obrońców praw człowieka podniosły larum, i oszacowały liczbę egzekucji na ponad 700 Duterte najzwyczajniej w świecie sprostował, że było ich co najmniej 1700 ...

"Nie głosujcie na mnie, bo będzie krwawo". Tak lojalnie ostrzegał wyborców Duterte podczas kampanii prezydenckiej. Jak się zapewne domyślacie słowa dotrzymał. Wybory wygrał ogromną przewagą głosów nad swoim konkurentem. Po objęciu władzy metody walki z przestępczością, które przetestował w Davao, rozciągnął na całe Filipiny. Jak już wspomniałem konwencjonalna walka z przestępcami zeszła na drugi plan, utrudniała ją wszechobecna korupcja i bieda. Mówiąc wprost, na ulicach filipińskich miast prowadzona jest brutalna wojna z przestępczością. Uznani za element kryminogenny likwidowani są na miejscu, bez sądu i możliwości odwołania się od wyższej instancji niż pluton egzekucyjny. Rykoszetem obrywa zapewne mnóstwo Bogu ducha winnych ludzi, ale wkalkulowane to zostało przez prezydenta w koszt oczyszczenia filipińskiego społeczeństwa z kryminalistów i narkomanów. Dotychczasowa liczba ofiar nie jest znana, dane szacunkowe mówią o 7 tysiącach zabitych. Trudno stwierdzić na ile są one wiarygodne. Jedno jest pewne, Duterte działa na dużą skalę i wszystko wskazuje na to, że dopiero się rozkręca. Oczywiście nie muszę mówić, iż działania i osoba prezydenta Filipin wywołują na całym świecie ogromne emocje. Od skrajnego potępienia aż do zachwytu nad rzekomą skutecznością jego metod. Co się zaś tyczy organizacji chroniących prawa człowieka oraz ONZ to Duterte pokazuje im środkowy palec i traktuje w sposób, delikatnie mówiąc, lekceważący.

Kampania wyborcza Rodrigo Duterte
Duterte moim prezydentem. Nie! dla prochów, kryminalistów oraz korupcji!

Na koniec kilka próbek dowcipu prezydenta Duterte.

Papież Franciszek, który wizytował Filipiny zasłużył na miano "skurwysyna" odpowiedzialnego za korki na ulicach Manili. Duertere miał zamiar do papieża zadzwonić i powiedzieć mu to osobiście. To taki żart w wydaniu naszego kowboja.

Dostało się też Obamie, który podczas podróży do Azji wyrażał zaniepokojenie z powodu ulicznych egzekucji pod patronatem Duterte. Został więc uczciwie nazwany "skurwysynem", który wtrąca się w nie swoje sprawy. Po takim policzku Obama odwołał spotkanie z prezydentem Filipin ...

Głośna była też sprawa komentarza Duterte do gwałtu zbiorowego i morderstwa pięciu misjonarek do którego doszło w Davao. Kiedy nasz bohater zobaczył jedną z ofiar (obywatelkę Australii), urzeczony jej urodą, wyraził ubolewanie, iż sprawcy nie zaczekali na niego. Burmistrz ma przecież pierwszeństwo ...

Czas na najbardziej pikantny szczegół dotyczący prezydenta Duterte. Nie tak dawno wyznał on, iż swego czasu sam jeździł motocyklem po Davao w poszukiwaniu potencjalnych przestępców. Napotkane szumowiny likwidował osobiście. Dawał w ten sposób przykład swoim podwładnym. Wypowiadając te słowa potwierdził stawiane mu od dawna zarzuty, iż własnoręcznie dokonywał samosądów.

czwartek, 29 grudnia 2016

Herod z Ciemnogrodu

"Ale będziemy dążyli do tego, by nawet przypadki ciąż bardzo trudnych, kiedy dziecko jest skazane na śmierć, mocno zdeformowane, kończyły się jednak porodem, by to dziecko mogło być ochrzczone, pochowane, miało imię ...".


Zapewne domyślacie się kto jest autorem tych słów. Tak jest, zgadliście! Nie kto inny tylko miłościwie nam panujący Naczelnik Jarosław Kaczyński. Swego czasu ta jego wypowiedź wywołała spore zamieszanie. Niestety, nawet to szczere wyznanie nie pomogło mu uniknąć karzącej reki sprawiedliwości. Wszystko za sprawą "Fundacji Pro - prawo do życia", która na swojej stronie internetowej STOPABORCJI.PL zorganizowała plebiscyt o nazwie Herod 2016 (to już trzecia odsłona "plebiscytu"!).

Plebiscyt na Heroda roku 2016
Źródło: stopaborcji.pl

Jak tłumaczą organizatorzy celem plebiscytu było, tutaj cytat: "Wskaż osobę publiczną, która w mijającym roku najbardziej przyczyniła się swoją działalnością do pogromu nienarodzonych". W tym roku oberwało się właśnie Jarosławowi Kaczyńskiemu. A oto uzasadnienie wyroku: "Internauci uznali, że najbardziej na tytuł Heroda roku 2016 zasługuje Jarosław Kaczyński, który doprowadził do odrzucenia projektu „Stop aborcji”. Mordowanie dzieci niepełnosprawnych w państwowych szpitalach trwa nadal."

To prawda, realizm polityczny i trzeźwa kalkulacja wzięły górę. Trzeba było wycofać się jak rak i odwrócić kota ogonem tak, aby społeczne oburzenie nie wyszło PIS bokiem. W końcu, jak by na to nie patrzeć, tak zwani obrońcy życia niepoczętego za wszelką cenę stanowią w społeczeństwie zdecydowaną mniejszość. Jednakże dobrze zorganizowaną i głośną. Niewiele brakowało, a zafundowali by Polakom prawdziwą gehennę. Na pocieszenie muszą im wystarczyć dobre intencję i szczere, płynące prosto z serca, słowa Naczelnika, które zacytowałem na wstępie. Wydaje mi się, że wyraził się aż nazbyt dosadnie.

Poza tym trudno przy tej okazji nie odnieść wrażenia, iż prawicowe organizacje wszelkiej maści rozdają nagrody i odznaczenia tylko i wyłącznie swoim. Wyobraźcie  sobie co by to było gdyby tym zaszczytnym tytułem uhonorować jakiegoś, nie daj Boże, lewaka?